Uczcili pierwszą wywózkę [FOTO]
ŚWIDNICA. Koło w Świdnicy liczy 310 członków. 240 z nich pamięta przeraźliwy mróz, głód i beznadzieję życia na syberyjskim pustkowiu. Mowa o Związku Sybiraków, który kultywuje pamięć o zesłańcach, walczy o odszkodowania, renty i opiekuje się rodzinami zmarłych na Sybirze. W niedzielę 12 lutego uroczystą mszą świętą uczczono 72. rocznicę pierwszej masowej wywózki Polaków.
Jak na ironię pogoda w tym dniu była niezwykle mroźna. Termometry pokazywały 22 stopnie poniżej zera. – Pewnie z tego powodu nie wszyscy dotarli, ale to i tak raptem połowa tego co tam, na Syberii – mówi Zygmunt Zelek. Czterdziestostopniowe mrozy były na tej nieludzkiej ziemi codziennością. To czy temperatura przekroczyła tę magiczną granicę można było sprawdzić w bardzo prosty sposób. Wystarczyło splunąć. W locie ślina zamieniała się maleńki kryształek i jak szklana kulka odbijała się od ziemi…
Mszę w kościele NMP celebrował ksiądz infułat Kazimierz Jandziszak. Dla niego coroczne msze święte w intencji Sybiraków mają też osobisty wymiar. Jego rodzina pochodzi spod Lwowa. Krewni ze strony matki zostali wywiezieni na Sybir.
W tym ważnym dniu dla Sybiraków byli z nimi między innymi przedstawiciele władz miasta i powiatu. Przybyli również reprezentanci innych środowisk kombatanckich. Poczty sztandarowe delegował Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Związek Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych, Towarzystwo Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich oraz Związek Harcerstwa Polskiego. – To dla nas ważne, że o naszej uroczystości pamiętają też inni – podkreśla Zygmunt Zelek.
Świdnickie Koło Związku Sybiraków zrzesza mieszkańców Świdnicy i okolic. Obecnie liczy 310 osób. – 240 osób to członkowie zwyczajni, a więc zesłańcy i osoby urodzone na zsyłce oraz 70 podopiecznych – wdowy i wdowcy po zesłanych – tłumaczy Zelek.
(ramone), foto Wiktor Bakiewicz
| « następny | wcześniejszy » |
|---|























