Zbieranie podpisów
Dzisiaj pewna reminiscencja, ale proszę się nie martwić - nie sięgam zbyt daleko w przeszłość.
Korzystając z nielicznych w ostatnim czasie wolnych chwil wybrałam się z rodziną 2 maja na Festiwal Kwiatów do Książa. My, dorośli, pojechaliśmy podziwiać kompozycje i kwiaty, nasze dziecko - oczywiście szukać atrakcji. Ale zanim przedarliśmy się przez te "atrakcje" do samego zamku, by w tłumie i ścisku przebiec przez sale ekspozycyjne, napatrzyłam się na współczesny polski folklor w przeróżnej, niekoniecznie czystej postaci. Pośród straganów, przy których można było kupić nawet buty mejd in czajna (zresztą, poza jedzeniem to chyba mało co tam nie było mejd in czajna), znalazłam jeden zupełnie inny...
Oto grupka osób, jak wynikało z naklejek, banerów, ulotek i transparentów - mocno związana z Prawem i Sprawiedliwością - wśród tych wszystkich chińskich wyrobów, tandetnych zabawek, andyjskich muzyków, karuzel i trampolin, specjałów z grilla, cukrowej waty postawiła stoisko, przy którym zbierała podpisy pod listami poparcia dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta. Trąciłam mojego męża w ramię, bo choć zwykle to on pierwszy wypatruje takie smaczki, tym razem rozmawiając z córką nie zauważył. I co? I pokiwaliśmy smutno głowami... Bo co tu było komentować?
Bez wątpienia miejsce, przez które w ciągu trzech dni przewinęło się pewnie co najmniej kilkaset tysięcy ludzi, było idealne do tego, by uzbierać tych podpisów jak najwięcej. I bez wątpienia PiS takich miejsc w całej Polsce, szczególnie w czasie minionej Wielkiej Majówki, znalazł mnóstwo. I bez wątpienia ta przytłaczająca, nie będąca niczym innym jak jedną wielką spektakularną demonstracją siły (czy realnej?), liczba jednego miliona sześciuset pięćdziesięciu tysięcy podpisów, właśnie stąd się wzięła. Z Polski grillowej, Polski bazarowej, Polski festynowej, Polski straganowej, Polski kupującej dostępną na co dzień chińszczyznę drożej tylko dlatego, że zobaczyła ją w kramie na deptaku wiodącym do Książa, z Polski na wskroś niepatriotycznej, od jakiej PiS się odżegnuje. Ironia losu to czy najbardziej jawna egzemplifikacja hipokryzji tej partii?
Jakakolwiek będzie odpowiedź na pytanie poprzednie, to czy nie jest ironią losu fakt, że takim Książem, gdzie PiS zbierał swoje tysiące głosów, zarządza człowiek Platformy Obywatelskiej Jerzy Tutaj?...
| « następny | wcześniejszy » |
|---|
Śladami nauk Jana Pawła II
ŚWIDNICA. Odchodzą od wystaw i nadal podążają za nauką Jana Pawła II. Co roku głębiej i głębiej. Organizatorzy siódmych już Dni Papieskich poświęconych Papieżowi-Polakowi zapraszają świdniczan i nie tylko, by wraz z nimi zgłębiali spuściznę błogosławionego patrona Świdnicy. Tegoroczne Dni rozpoczną się 18 maja i potrwają do 21 maja.
- Reklama
- Redakcja
- e-wydanie
- Prenumerata

|
Najnowszy numer Już teraz możesz przeczytać aktualne, pełne wydanie Wiadomości Świdnickich klikając tu. |
























Komentarze