Niełatwa sytuacja 2
Czy ja wczoraj coś pisałam o niełatwych sytuacjach? Cokolwiek to było, odwołuję. Niełatwa sytuacja z godziny wklepania wpisu na blogu okazała się zupełnie przyjemną historią w porównaniu z tym, co miało mnie czekać już niebawem. Córka u koleżanki. Koleżanka dzwoni: "Płacze, wije się z bólu, mówi, że boli ją brzuch". Krótka rozmowa z córką i decyzja: przyjeżdżają. Podejrzewając, że te nagłe bóle mogą mieć charakter psychosomatyczny (patrz: tata w szpitalu), nakłaniam dziecko do snu, ale na wszelki wypadek kładę się koło niej. W nocy budzi mnie rzucające się przez sen ciałko. Patrzę na rączki - łapią się za brzuch. Pobudka, pogotowie, skierowanie natychmiast do szpitala, podejrzenie zapalenia wyrostka, SOR...
SOR. Szpitalny Oddział Ratunkowy. Czy ja tu nie byłam kilka godzin wcześniej? Lekkie wahanie przechodzi w pewność, gdy po pobraniu materiału do badań kładą nas w tej samej sali, w której rano rozmawiałam z mężem. Deja vu, ale jakieś inne, jakieś abstrakcyjnie koszmarne. "Pani się położy z córeczką. Wygląda pani na zmęczoną" - mówi pielęgniarka. "Ja tu już dzisiaj drugi raz..." - odpowiadam. Czuję, że jestem zmęczona, ale jakoś nie widzę siebie śpiącej tutaj koło dziecka w pokoju, gdzie trzy inne osoby czekają na diagnozy. Niektóre bardzo chore. A jednak zmęczenie okazuje się silniejsze od adrenaliny, która krąży gdzieś w moich żyłach. I padam. Coś mi się śni. Nic mi się nie śni.
Budzi mnie leżąca obok pani, która wyraźnie cierpi, a jej słaby głos nie dociera do dyżurki. Wstaję i pytam. Chciała się napić. Pomogłam. I odtąd ciągle: "Mam jeszcze kroplówkę?" "Tak". "Dużo jeszcze?" "Gdzieś jedna piąta". "Która godzina?" "W pół do szóstej". I nie spałam już więcej. Wstałam i odsłoniłam roletę. Za oknem widok na pasmo gór. Chmury, mgła i wiatr - taki że porusza latarnią, na którą patrzę. Wchodzi ratownik medyczny. "Jest dobrze. To nie wyrostek" - mówi. Zamieniamy kilka słów i on zaczyna badać pacjentów. Wchodzi doktor. "Nie jest źle, ale są jakieś zmiany w moczu. Proszę, tu jest recepta na antybiotyk. Zaraz jeszcze córkę skonsultuje pediatra". Po wizycie pediatry decyzja: wychodzimy do domu. Do domu? Ale gdzie jest nasz dom? Cała nasza rodzina (poza kotem) nagle i nieoczekiwanie znalazła się w tym samym szpitalu! Co teraz jest naszym domem?...
Więc dzień zaczynamy z córką od odwiedzin u taty. Idziemy z wielką torbą, pielęgniarki nas rozpoznają, więc żartuję: "Wprowadzamy się do was". Śmieją się. I ja się śmieję. Tylko nie wiem, czy naprawdę jest mi do śmiechu...
| « następny | wcześniejszy » |
|---|
Śladami nauk Jana Pawła II
ŚWIDNICA. Odchodzą od wystaw i nadal podążają za nauką Jana Pawła II. Co roku głębiej i głębiej. Organizatorzy siódmych już Dni Papieskich poświęconych Papieżowi-Polakowi zapraszają świdniczan i nie tylko, by wraz z nimi zgłębiali spuściznę błogosławionego patrona Świdnicy. Tegoroczne Dni rozpoczną się 18 maja i potrwają do 21 maja.
- Reklama
- Redakcja
- e-wydanie
- Prenumerata

|
Najnowszy numer Już teraz możesz przeczytać aktualne, pełne wydanie Wiadomości Świdnickich klikając tu. |























